Osoba stosująca przemoc — cechy, które najłatwiej przegapić, bo na początku nie wyglądają groźnie

Osoba stosująca przemoc — cechy, które najłatwiej przegapić, bo na początku nie wyglądają groźnie

Najtrudniejsze w przemocy psychicznej bardzo często nie jest to, że dzieje się nagle.

Najtrudniejsze bywa to, że długo nie wygląda jak coś, przed czym człowiek powinien się bronić.

Nie zaczyna się od wielkiego alarmu.
Nie wchodzi do relacji z tabliczką ostrzegawczą.
Nie mówi od razu: będę Cię osłabiać, podważać i odbierać Ci spokój.

Znacznie częściej przychodzi w formie, którą łatwo pomylić z czymś innym. Z silnym charakterem. Z pewnością siebie. Z troską. Z zaangażowaniem. Z intensywnością. Z kimś, kto “po prostu mocno przeżywa”, “dużo wymaga”, “ma trudną historię” albo “tak już ma”.

I właśnie dlatego tak wiele osób nie widzi od razu, z kim ma do czynienia.

Bo osoba stosująca przemoc nie zawsze wygląda groźnie na początku. Czasem wygląda przekonująco. Czasem czarująco. Czasem nawet bardzo poruszająco. A dopiero później okazuje się, że pod spodem nie ma bezpiecznej bliskości, tylko coś, co stopniowo odbiera Ci zaufanie do siebie.

Najłatwiej przegapić nie wielkie sygnały. Najłatwiej przegapić te, które da się wytłumaczyć

To jest chyba najważniejsze.

Gdyby ktoś od pierwszych dni jawnie upokarzał, kontrolował i niszczył, dużo więcej osób uciekłoby szybciej. Problem polega na tym, że wiele przemocowych zachowań na początku da się jeszcze opowiedzieć inaczej.

Nie jako przemoc.
Raczej jako temperament.
Wrażliwość.
Trudne doświadczenia.
Zazdrość z miłości.
Potrzebę bliskości.
Silną osobowość.

I właśnie dlatego człowiek nie reaguje od razu alarmem. Reaguje raczej tłumaczeniem. Daje kolejne szanse. Usprawiedliwia. Wierzy, że to się zmieni, gdy będzie spokojniej, dojrzalej, bardziej bezpiecznie.

A potem orientuje się, że zamiast większego bezpieczeństwa jest coraz więcej napięcia.

Cechy osoby stosującej przemoc często najpierw wyglądają jak siła

To jest bardzo mylące.

Bo wiele osób kojarzy przemoc z kimś oczywiście brutalnym albo chaotycznym. Tymczasem na początku bardziej rzuca się w oczy coś innego: stanowczość, pewność, intensywność, silne zdanie, wpływ na innych, przekonanie o swojej racji.

I samo w sobie nie jest to jeszcze dowodem przemocy. Problem pojawia się wtedy, kiedy za tą siłą nie idzie szacunek do drugiej osoby.

Kiedy ktoś:

  • nie umie przyjąć odmowy,
  • źle znosi granice,
  • musi mieć ostatnie słowo,
  • szybko przechodzi do podważania Twoich odczuć,
  • traktuje Twoją odrębność jak zagrożenie.

Wtedy to, co na początku mogło wyglądać jak siła, zaczyna ujawniać się jako potrzeba kontroli.

Kontrolujący partner nie zawsze mówi „nie wolno”

To jeden z najważniejszych punktów.

Bo kontrola w relacji bardzo rzadko zaczyna się od prostych zakazów. Gdyby tak było, byłaby dużo łatwiejsza do zauważenia. Częściej zaczyna się subtelniej.

Od niezadowolenia z Twoich znajomych.
Od pytań, które brzmią niewinnie, ale stale sprawdzają.
Od obrażania się, kiedy chcesz pobyć po swojemu.
Od robienia z Twojej autonomii problemu.
Od tonu, przez który zaczynasz sama albo sam ograniczać siebie, żeby nie było napięcia.

I właśnie to bywa najbardziej podstępne. Bo w pewnym momencie przemocowy wzorzec nie musi już mówić Ci wprost, co masz robić. Wystarczy, że nauczy Cię, jakie będą emocjonalne koszty bycia sobą.

Osoba stosująca przemoc bardzo często źle znosi Twoją odrębność

To kolejna rzecz, która na początku może nie wyglądać groźnie.

Na starcie ktoś może chcieć dużo wspólności, dużo kontaktu, dużo bliskości. To może wydawać się piękne. Problem zaczyna się wtedy, gdy okazuje się, że za tą bliskością nie stoi ciekawość Ciebie, tylko potrzeba posiadania wpływu.

Wtedy każda Twoja odrębność zaczyna uwierać.

Twoje zdanie.
Twoi ludzie.
Twój czas.
Twoje granice.
Twoje „nie”.
Twoje życie poza relacją.

I właśnie wtedy wchodzą różne formy nacisku. Nie zawsze brutalne. Czasem bardzo subtelne. Ale ich sens jest podobny: masz wrócić do układu, w którym druga strona czuje się bezpiecznie, bo ma nad Tobą więcej wpływu.

Szantaż emocjonalny bardzo łatwo pomylić z czyjąś wrażliwością

To jeden z najtrudniejszych momentów do rozpoznania.

Bo człowiek empatyczny bardzo długo nie chce widzieć przemocy tam, gdzie widzi czyjś ból. Jeśli partner albo partnerka cierpi, płacze, obraża się, załamuje, wywołuje poczucie winy, wiele osób nie myśli wtedy: to jest forma nacisku. Myślą raczej: nie chcę go albo jej dodatkowo ranić.

I właśnie dlatego szantaż emocjonalny bywa tak skuteczny.

Nie musi brzmieć jak groźba.
Czasem brzmi jak rozczarowanie.
Jak urażenie.
Jak cierpienie, za które nagle czujesz się odpowiedzialna albo odpowiedzialny.

A potem coraz mniej pytasz:
czy to jest dla mnie dobre
i coraz częściej pytasz:
jak zrobić, żeby druga osoba nie przeżywała tego aż tak mocno

To bardzo niebezpieczny moment, bo wtedy Twoje granice zaczynają być rozmiękczane przez poczucie winy.

Gaslighting na początku nie zawsze wygląda jak jawne kłamstwo

Czasem wygląda jak drobne poprawianie.

„Nie tak było.”
„Źle to zrozumiałaś.”
„Znowu przesadzasz.”
„Masz problem z pamięcią.”
„Robisz z niczego aferę.”

Na początku człowiek jeszcze się broni. Jeszcze pamięta, co czuł. Jeszcze ufa swojej wersji. Ale kiedy takie komunikaty powtarzają się wystarczająco długo, zaczyna się coś zmieniać.

Pojawia się zawahanie.
Później chaos.
Później coraz mniej pewności.
Później ten wewnętrzny głos, który już sam pyta: może naprawdę to ja przesadzam.

I właśnie tu przemoc psychiczna przestaje być tylko czymś, co mówi druga osoba. Zaczyna żyć w Tobie.

Cechy sprawcy przemocy najczęściej ujawniają się najmocniej nie wtedy, gdy jest dobrze, tylko wtedy, gdy stawiasz granicę

To jest moment prawdy.

Bo wiele rzeczy da się ukryć, dopóki druga strona jest elastyczna, dopóki nie protestuje, dopóki dostosowuje się do układu. Ale kiedy pojawia się granica, nagle bardzo dużo wychodzi na wierzch.

Jak ktoś reaguje na Twoje „nie”.
Jak znosi brak kontroli.
Jak przeżywa to, że nie zgadzasz się, nie tłumaczysz i nie wracasz szybko do wygodnego dla niego albo dla niej układu.

Właśnie wtedy często pojawia się:

  • obraza,
  • kara ciszą,
  • odwracanie winy,
  • poniżanie,
  • granie ofiary,
  • wzbudzanie lęku albo poczucia winy.

I to bardzo dużo mówi.

Bo człowiek bez przemocowego wzorca może nie lubić Twojej granicy. Może się z nią nie zgadzać. Ale nie będzie Cię systematycznie karał za to, że ją masz.

Najbardziej myli to, że osoba stosująca przemoc bywa czasem czuła

To jest bardzo ważne, bo właśnie przez to tak trudno się wyplątać.

Gdyby ktoś był wyłącznie zły, zimny i od początku jawnie okrutny, dużo łatwiej byłoby odejść. Problem w tym, że wiele osób stosujących przemoc nie jest takie cały czas. Bywają też czuli, poruszający, skruszeni, kochający, obecni.

I właśnie dlatego człowiek zostaje.

Bo pamięta te dobre chwile.
Bo wierzy, że one są „prawdziwsze” niż to, co boli.
Bo chce wrócić do tego, co było na początku.
Bo nie chce uznać, że bliskość i krzywda mogą iść obok siebie.

To nie czyni nikogo naiwnym. To pokazuje tylko, jak skomplikowana i bolesna potrafi być przemoc psychiczna w relacji.

To nie chodzi o to, żeby szybko kogoś osądzić. Chodzi o to, żeby zacząć widzieć siebie wyraźniej

To chcę podkreślić najmocniej.

Nie każdy trudny człowiek jest sprawcą przemocy. Nie każda relacja z napięciem jest relacją przemocową. Ale jeśli po kontakcie z kimś:

  • coraz mniej ufasz sobie,
  • coraz częściej się tłumaczysz,
  • coraz bardziej się kurczysz,
  • coraz mniej masz prawa do własnych emocji,
  • coraz częściej wybierasz spokój kosztem siebie,

to naprawdę warto potraktować to poważnie.

Nie po to, żeby rozdawać etykiety. Po to, żeby nie zgubić siebie w czyimś wzorcu działania.

W Inspiracjach Umysłu ważne są dla mnie treści, które nie zawstydzają człowieka za to, że czegoś nie zauważył od razu

Bo to naprawdę nie jest łatwe.

Przemoc psychiczna bardzo często nie przychodzi w formie, którą od razu da się rozpoznać. Przychodzi tam, gdzie jest przywiązanie, nadzieja, bliskość, wspólne życie i ogromna potrzeba, żeby wierzyć, że to jednak nie jest aż tak groźne.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, to chcę zostawić Ci jedną ważną myśl.

To, że nie zauważyłaś albo nie zauważyłeś czegoś od razu, nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak.
Czasem to po prostu znaczy, że pewne rzeczy naprawdę bardzo trudno rozpoznać, kiedy przychodzą nie jako jawne zło, ale jako coś, co przez chwilę jeszcze da się pomylić z miłością, siłą albo troską.

A właśnie od zobaczenia tej różnicy bardzo często zaczyna się odzyskiwanie siebie.

Podobne wpisy