|

Dziecko, które było „grzeczne”, zwykle było przestraszone: co to robi w dorosłości

„Grzeczne dziecko” było często przestraszone. Skutki w dorosłości

Powiem kontrowersyjnie, bo inaczej się nie da:
„Grzeczne dziecko” bardzo często nie było spokojne. Było przestraszone.
Grzeczność bywała nie cechą charakteru, tylko strategią przetrwania.

Bo „bądź grzeczny” czasem znaczyło:
— „bo inaczej nie dostaniesz niczego”,
— „bo inaczej cię oddamy”,
— „bo inaczej pójdziesz do piekła”,
— „bo ten pan cię zabierze”,
— „bo przestaniemy cię kochać” (nawet jeśli nikt tego nie powiedział wprost, dziecko to czuło).

I wtedy dziecko uczy się czegoś, co później trzyma dorosłego za gardło:
miłość = warunek. Bezpieczeństwo = posłuszeństwo.

To jest tekst o tym, co się dzieje, gdy dziecko musiało być „za grzeczne”. I o tym, jak odzyskać siebie bez nienawiści do rodziców i bez udawania, że „to nic takiego”.

Jak wygląda „za grzeczne” dziecko?

„Grzeczne” w tej wersji to dziecko, które:

  • nie sprawia kłopotów, bo boi się konsekwencji,
  • zgaduje nastroje dorosłych i dopasowuje się,
  • szybciej przeprasza niż czuje, że ma rację,
  • tłumi złość, płacz, potrzeby, bo „nie wolno”,
  • jest „dojrzałe jak na swój wiek” (czytaj: musiało).

To dziecko często słyszało komunikat:
„Twoje emocje są problemem. Bądź wygodny.”

I ono było wygodne. A potem dorosłe życie płaci rachunek.

Zatroszcz się o swoje wewnętrzne dziecko i odkryj swój potencjał
Alicja Grzesiak
Zatroszcz się o swoje wewnętrzne dziecko i odkryj swój potencjał
Alicja Grzesiak

Zatroszcz się o swoje wewnętrzne dziecko i odkryj swój potencjał

Alicja Grzesiak

Czujesz, że “ogarniasz”, ale w środku jesteś spięta? Zobacz, jak opieka nad wewnętrznym dzieckiem odblokowuje energię i odwagę.

Co to robi w dorosłości? (najczęstsze skutki)

1) Perfekcjonizm zamiast spokoju

W głowie siedzi zdanie: „muszę być idealna/-y, żeby zasłużyć.”
Dorosły może być świetny w pracy i jednocześnie wiecznie napięty, bo odpoczynek kojarzy się z karą albo winą.

2) Brak granic i problem z mówieniem „nie”

Bo kiedyś „nie” było ryzykowne.
Więc dziś łatwiej powiedzieć „tak”, nawet kosztem siebie, niż znieść czyjeś niezadowolenie.

3) Lęk przed odrzuceniem i konfliktami

Konflikt uruchamia stary alarm: „zaraz stracę miłość / bezpieczeństwo.”
Dlatego unikasz rozmów, które powinny się odbyć. Albo przeciwnie — wybuchasz, bo napięcie nie ma ujścia.

4) Nadodpowiedzialność i ratowanie innych

Za grzeczne dzieci często w dorosłości czują się odpowiedzialne za emocje wszystkich dookoła.
Jakby miały na czole napis: „twoim zadaniem jest, żeby inni byli zadowoleni.”

5) Trudność w czuciu własnych potrzeb

To jeden z najbardziej bolesnych skutków:
nie wiesz, czego chcesz — wiesz tylko, czego nie chcesz i co wypada.

6) Wstyd, gdy pojawiają się emocje

Bo kiedyś emocje były karane, wyśmiewane albo straszone.
A dziś czujesz, że „nie powinnaś/-eś tak czuć”.

Jeśli rozpoznajesz siebie w tych punktach: to nie znaczy, że „coś z Tobą nie tak”.
To znaczy, że Twoja psychika była mądra: nauczyła Cię strategii, które kiedyś ratowały, a dziś przeszkadzają.

Najbardziej niewygodna prawda: to nie była „dyscyplina”, to był strach

Groźby typu „oddamy cię”, „pójdziesz do piekła”, „pan cię zabierze” to nie wychowanie.
To regulowanie dziecka lękiem.

Dziecko nie ma narzędzi, żeby to rozróżnić. Ono nie myśli: „to manipulacja”.
Ono myśli: „jestem zagrożona/zagrożony”.

I jeśli długo żyjesz w takim napięciu, uczysz się, że najbezpieczniej jest… zniknąć. Być cicho. Nie przeszkadzać. Nie prosić.

Tylko że dorosłość wymaga czegoś odwrotnego: widoczności, granic, próśb, rozmów, decyzji.

Nadzieja: to się da odkręcić. Bez rewolucji i bez siłowania się z sobą

Nie musisz „zabić w sobie grzeczności”.
Chodzi o to, żebyś odzyskała/odzyskał wybór: kiedy jestem uprzejma/-y, a kiedy się podporządkowuję ze strachu.

Oto 6 kroków, które działają w praktyce.

1) Nazwij mechanizm, zanim on nazwie Ciebie

Zamiast: „jestem słaba/-y”, powiedz:
„to mój stary lęk przed karą/odrzuceniem.”
Nazwanie to pierwszy moment kontroli.

2) Zrób pauzę między bodźcem a „tak”

Za grzeczne dzieci mówią „tak” automatycznie.
Twoje nowe narzędzie to zdanie:
„Daj mi chwilę, muszę to przemyśleć.”
To jest granica w wersji soft, a jednocześnie rewolucyjna.

3) Ucz się małych „nie”, zanim powiesz duże „nie”

Nie zaczynaj od wojny. Zacznij od mikrogranic:
— „Nie dziś.”
— „Nie mogę.”
— „Zrobię to jutro.”
— „Nie odpowiem teraz.”
To są ćwiczenia dla układu nerwowego.

4) Rozpoznaj groźby w swojej głowie

Za grzeczne dzieci mają w środku „wewnętrznego straszaka”:
„jak odmówię, przestaną mnie lubić” / „będę zła” / „zasłużę na karę”.
Zapisz to zdanie. A potem dopisz drugie:
„To stary program. Dziś jestem dorosła/-y i mam wybór.”

5) Naucz ciało, że konflikt nie oznacza końca świata

Twoje ciało reaguje, jakbyś znów miała/miał 6 lat.
Dlatego pomagają proste rzeczy: oddech, rozluźnienie szczęki, stopy na ziemi, woda.
Nie dlatego, że to „ezoteryka”. Dlatego, że ciało musi dostać sygnał: jestem bezpieczna/-y.

6) Znajdź jedną bezpieczną osobę do ćwiczenia prawdy

Za grzeczne dzieci często nie mówią prawdy o swoich potrzebach.
Zacznij od jednej osoby, przy której możesz powiedzieć:
„Nie chcę.” „Nie mogę.” „Potrzebuję.”
To buduje nowe doświadczenie: relacja nie kończy się, gdy jesteś sobą.

Najważniejsze zdanie, które chcę Ci zostawić

Nie byłaś/-eś „grzeczna/-y” z natury. Byłaś/-eś grzeczna/-y, bo chciałaś/-eś być bezpieczna/-y.
To nie wstyd. To dowód, że potrafiłaś/-eś przetrwać.

A dziś możesz zrobić kolejny krok: nie tylko przetrwać, ale żyć po swojemu.

Jeśli czujesz, że te schematy są bardzo silne i wpływają na Twoje relacje, samoocenę lub zdrowie psychiczne — rozmowa z terapeutą może być jednym z najlepszych prezentów, jakie sobie zrobisz. Nie dlatego, że jesteś „zepsuta/-y”. Tylko dlatego, że zasługujesz na życie bez strachu.

Podobne wpisy